niemieckie czolgi rozbite w 39 roku w Polsce
Oglądasz archiwalną wersję wątku "niemieckie czolgi rozbite w 39 roku w Polsce" z forum pl.misc.militaria
SJS
Na forum odkrywcy zamieszczone są zdjęcia rozbitych we wrześniu 39 roku
niemieckich czołgów i samochodów pancernych
http://www.odkrywca-online.com/panzer39-wraki-czesc-druga,303695.html...

Jest co oglądać
SJS

gd

Na forum odkrywcy zamieszczone są zdjęcia rozbitych we wrześniu 39 roku
niemieckich czołgów i samochodów pancernych

Jest co oglądać
SJS


jest. i ogladam je z prawdziwa satysfakcja :)
G

rr
Twoja satysfakcja z pewnością się zmniejszy jeśli weźmiesz pod uwagę, że te
straty były mimo wszystko bardzo niskie. Nasza armia nie wykorzystała w
pełni nawet tych skromnych środków, którymi rozporządzała.

Robert

SJS

Twoja satysfakcja z pewnością się zmniejszy jeśli weźmiesz pod uwagę, że
te straty były mimo wszystko bardzo niskie. Nasza armia nie wykorzystała w
pełni nawet tych skromnych środków, którymi rozporządzała.


a kto wykorzystał do 1943 roku te środki lepiej?
Francuzi, Sowieci?
SJS

OGONek~

| Twoja satysfakcja z pewnością się zmniejszy jeśli weźmiesz pod uwagę, że
| te straty były mimo wszystko bardzo niskie. Nasza armia nie wykorzystała
| w pełni nawet tych skromnych środków, którymi rozporządzała.

a kto wykorzystał do 1943 roku te środki lepiej?
Francuzi, Sowieci?


A tak przy okazji - kto zadal niemcom wieksze straty? Polacy 39 czy Fr/Ang
40?

gd

| a kto wykorzystał do 1943 roku te środki lepiej?
| Francuzi, Sowieci?

A tak przy okazji - kto zadal niemcom wieksze straty? Polacy 39 czy Fr/Ang
40?


Zapomina się, że to nie tylko Francuzi i BEF, ale jeszcze Holendrzy i
Belgowie walczyli w 1940 z Wehrmachtem to raz. Dwa, że broń ppanc
którą użyło WP w 1939 roku to tylko armatki 37 mm i kb ppanc, czyniace
wieksze lub mniejsze uszkodzenia, a nie kompletnie demolujace pojazdy
pancerne. Straty niemieckie byly duze, ale w znacznej mierze pojazdy
nadawaly sie do remontu, a straty bezpowrotne tez sa znaczace jak na
miesieczna kampanie.
G

rr

Zapomina się, że to nie tylko Francuzi i BEF, ale jeszcze Holendrzy i


Belgowie walczyli w 1940 z Wehrmachtem to raz. Dwa, że broń ppanc
którą użyło WP w 1939 roku to tylko armatki 37 mm i kb ppanc, czyniace
wieksze lub mniejsze uszkodzenia, a nie kompletnie demolujace pojazdy
pancerne.

Słuszna uwaga. Znaczna ilość pojazdów pancernych otrzymała trafienia i
większość z nich została przywrócona do służby. Oprócz wspomnianych do
czołgów można było strzelać z plot Boforsów i armat polowych 75 mm
(problematyczne ze względu na brak możliwości naprowadzania w poziomie).

Straty niemieckie byly duze, ale w znacznej mierze pojazdy


nadawaly sie do remontu, a straty bezpowrotne tez sa znaczace jak na
miesieczna kampanie.

Tu bym się nie zgodził, że znaczące. Mieliśmy podobno 1200 działek 37mm.
Znaczy, że na jeden zniszczony/uszkodzony czołg przypadały 2-3 szt. Jasno
widać, że zabrakło właściwej alokacji tych środków.Gdyby zostały
skoncentrowane na kluczowych odcinkach frontu a nie po prostu porozdzielane
wg etatów to pewnie straty Niemców byłyby olbrzymie.

Robert

ALAMO

Tu bym się nie zgodził, że znaczące. Mieliśmy podobno 1200 działek 37mm.
Znaczy, że na jeden zniszczony/uszkodzony czołg przypadały 2-3 szt. Jasno
widać, że zabrakło właściwej alokacji tych środków.Gdyby zostały
skoncentrowane na kluczowych odcinkach frontu a nie po prostu porozdzielane
wg etatów to pewnie straty Niemców byłyby olbrzymie.


Ciekawą masz koncepcję, tylko zastanawiam się, czy się nad nią, tak serio,
zastanowiłeś :-)
Po pierwsze, rozumiem że postulujesz odebranie jednostkom liniowym środków
ppanc i zgrupowanie ich w, ja wiem, pułkach zaporowych :-)?
Tempo i kierunek natarcia we wrześniu nadawali Niemcy. Zgrupowanie środków
ppanc w wydzielonych jednostkach i użycie ich tak jak postulujesz oznaczałoby
koniecznosć ich _szybszego_ niż Niemcy przemieszczania - a to była właśnie
bodaj najwazniejsza bolączka września. Poczytaj sobie o roli polskiej artylerii
w kampanii wrześniowej. Trauma. Oddziały o mniejszej prędkości poruszania,
mniejszej jednostce ognia, i do tego, goniace szybszego przeciwnika...
ALAMO

mic...@alpha.net.pl

Mieliśmy podobno 1200 działek 37mm.
Znaczy, że na jeden zniszczony/uszkodzony czołg przypadały 2-3 szt. Jasno
widać, że zabrakło właściwej alokacji tych środków.Gdyby zostały
skoncentrowane na kluczowych odcinkach frontu a nie po prostu porozdzielane
wg etatów to pewnie straty Niemców byłyby olbrzymie.


Gratuluje. Wlasnie tego nie potrafia dzis zrozumiec rozmaici
zwolennicy Obron Terytorialnych, postulujacy uparcie zeby nakupic recznych
srodkow przeciwlotniczych i przeciwpancernych a nastepnie porozpraszac
je po terytorium kraju, jak najdokladniej sie da, bez mozliwosci
manewrowania. Otoz mozliwosc manewrowania jest kluczowa, w tym dla OT.

Koncentrowanie srodkow na pewnych odcinkach wymaga,
jak sluzsznie zauwazyles:

- Odpowiedniej organizacji jednostek, umozliwiajacej wydzielenie srodkow.
- Mozliwosci manewrowania tymi srodkami - co oznacza ze potrzebne jest
umobilnienie tych usamodzielnionych srodkow, lacznosc.
- Logistyka musi zapewniac ciaglosc dzialania tych srodkow po wydzieleniu.
- Zeby podjac decyzje o alokacji nalezy dysponowac skutecznym rozpoznaniem.

Chyba zabraklo wtedy wszystkiego na raz.

Michal

J. F.

Gratuluje. Wlasnie tego nie potrafia dzis zrozumiec rozmaici
zwolennicy Obron Terytorialnych, postulujacy uparcie zeby nakupic recznych
srodkow przeciwlotniczych i przeciwpancernych a nastepnie porozpraszac
je po terytorium kraju, jak najdokladniej sie da, bez mozliwosci
manewrowania. Otoz mozliwosc manewrowania jest kluczowa, w tym dla OT.


Tylko ze sprawa ma jeszcze drugi koniec - koszty.
Za cene jednego czolgu ile mozna kupic RPG/PPK ?
A wydanie powiedzmy 1/5 tego co przeciwnik na czolgi jaka zapewni nam
koncentracje na terenie kraju ?

No i jakos musialy w koncu te czolgi po calym kraju sie rozjechac.
Jakby co 5km tracili jedna sztuke, co nie wydaje sie trudne od
zamaskowanego dzialka, to by ich tak duzo nie dojechalo..

A manewrowosc .. PPK mozna przewiezc byle samochodem, wozkiem recznym,
lzejsze rowerem ..

J.

J. F.

| Znaczy, że na jeden zniszczony/uszkodzony czołg przypadały 2-3 szt. Jasno
| widać, że zabrakło właściwej alokacji tych środków.Gdyby zostały
| skoncentrowane na kluczowych odcinkach frontu a nie po prostu porozdzielane
| wg etatów to pewnie straty Niemców byłyby olbrzymie.
Po pierwsze, rozumiem że postulujesz odebranie jednostkom liniowym środków
ppanc i zgrupowanie ich w, ja wiem, pułkach zaporowych :-)?


Zachodzi jednak pytanie dlaczego te jednostki liniowe nie zostaly
skoncentrowane na kluczowych odcinkach.

Tempo i kierunek natarcia we wrześniu nadawali Niemcy. Zgrupowanie środków
ppanc w wydzielonych jednostkach i użycie ich tak jak postulujesz oznaczałoby
koniecznosć ich _szybszego_ niż Niemcy przemieszczania - a to była właśnie
bodaj najwazniejsza bolączka września. Poczytaj sobie o roli polskiej artylerii
w kampanii wrześniowej. Trauma. Oddziały o mniejszej prędkości poruszania,
mniejszej jednostce ognia, i do tego, goniace szybszego przeciwnika...


A w sumie to czemu gonili ? Zostac na tylach i odcinac zaopatrzenie.

J.

mic...@alpha.net.pl

| Gratuluje. Wlasnie tego nie potrafia dzis zrozumiec rozmaici
| zwolennicy Obron Terytorialnych, postulujacy uparcie zeby nakupic recznych
| srodkow przeciwlotniczych i przeciwpancernych a nastepnie porozpraszac
| je po terytorium kraju, jak najdokladniej sie da, bez mozliwosci
| manewrowania. Otoz mozliwosc manewrowania jest kluczowa, w tym dla OT.

manewrowosc .. PPK mozna przewiezc byle samochodem, wozkiem recznym,
lzejsze rowerem ..


W poprzednim poscie wymienilem co jest potrzebne zeby srodki bojowe
byly mobilne w kampanii wojennej, i celowo uzylem slowa "srodki",
bo dotyczy to tak samo armatek ppanc z 39tego jak i ppk z 2007mego.

Prosze sie wrocic i przeczytac. :-)

Zabieranie ppk na motocykl lub przyprzegniecie pary koni
do armatki wystarczy zeby ja przesuwac, ale nie wystarczy zeby
sprawnie manewrowac nimi w wojnie, co przetestowalismy w 39tym.

Za cene jednego czolgu ile mozna kupic RPG/PPK ?


WSPOLCZESNYCH WYRZUTNI ppk, z odpowiednia
iloscia amunicji?

Otoz... Bardzo malo!

Bo liczyc trzeba WYRZUTNIE, a nie amunicje do wyrzutni,
podobnie jak liczysz czolgi, a nie amunicje do czolgow,
tak jak liczysz armaty, a nie amunicje dla armat.

Program Spike to 264 wyrzutnie, plus amunicja.
1,4 miliarda zlotych.

Przy tych liczbach wychodzi piec milionow zlotych za zestaw.
Oczywiscie rozne gazety podaja rozne dane, jak ktos chce
to udowodni za chwile ze trzy melony a nie piec melonow.

Wszystko jedno.
Drogo.

No i jakos musialy w koncu te czolgi po calym kraju
sie rozjechac.


Masz na mysli etap okupacji.
Tak, wtedy to tak.

Tylko ze okupacja jest juz tym etapem po wojnie...

Owszem, na etapie okupacji czolgi sa na nic,
a wyrzutnie uzyteczne, co wynika ze specyfiki dzialan.

OT fajna jest, ja tez popieram OT, JEDNAK pozostaje
przy zdaniu ze kluczowe dla obrony terytorium jest
manewrowanie po terytorium. Co w przypadku obrony Polski
oznacza manewrowanie po terytorium Polski, a nie
po terytorium powiatu.

Michal

Marek Aszyk

| Po pierwsze, rozumiem że postulujesz odebranie jednostkom liniowym środków
| ppanc i zgrupowanie ich w, ja wiem, pułkach zaporowych :-)?

Zachodzi jednak pytanie dlaczego te jednostki liniowe nie zostaly
skoncentrowane na kluczowych odcinkach.


Czyli jakich? Główne niemieckie uderzenie wyszło ze Śląska. Na tym odcinku
były dwie polskie armie: Kraków i Łódź. Za nimi była Armia Prusy. Razem było
to: 21 z 39DP i 5 z 13BK. W sumie na tym kierunku skoncentrowano ponad
połowę sił WP. Niemcy swoimi jednostkami szybkimi nie próbowali uderzać
prosto w ugrupowania polskich armii. Np 5DPanc, po pierwszych dwóch dniach
walk, została wysłana do głębokiego obejścia prawego skrzydła Armii Kraków
od północy. 1DLek (wyposażona z czołgi czechosłowackie, praktycznie była
jedną z najsilniejszych niemieckich jednostek pancernych) po dwóch
pierwszych dniach wojny została skierowana na lewe, południowe skrzydło
Armii Łódź z zadaniem głębokiego obejścia. Wojska pancerne miały zastąpić
kawalerię. Stąd unikanie ataku na przygotowane pozycje obronne, atutem miały
być szybkie, zaskakujące i zdecydowane działania na skrzydła i tyły pozycji
przeciwnika. By przeciwstawić się takim akcją, należało posiadać własne
jednostki o co najmniej takiej samej szybkości, co jednostki przeciwnika.
Niszczenie pojedynczych czołgów było rzeczą mniej ważną, niż zatrzymanie
jednostki pancernej. Nie bez powodu jednym ze sposobów walki było
oddzielenie atakujących czołgów od piechoty. Zapas amunicji czołgów nie był
duży, jej uzupełnienie wymagało wycofania się w bezpieczne miejsce. Dowódcy
pododdziałów czołgów wiedzieli, że bez wsparcia piechoty będą musieli w
końcu wycofać się na pozycje wyjściowe. Kolejna sprawa, o której się
zapomina to to, że dywizje pancerne to nie były dywizje czołgów, a broni
połączonych: czołgów, artylerii i piechoty wspartych lotnictwem. Do
zatrzymanie takiej jednostki nie wystarczy posiadanie pododdziałów ppanc. Do
zatrzymania takiej jednostki potrzebna jest własna jednostka mająca co
najmniej taką samą szybkością manewru, mająca odpowiednią obronę ppanc,
artylerie zdolna do wali z artylerią przeciwnika i obronę opl zdolna
zneutralizować działania lotnictwa przeciwnika. By taka jednostka była w
pełni skuteczne, powinna posiadać możliwość wykonywania efektywnych
kontrataków, do czego niezbędne są własne czołgi.

| Tempo i kierunek natarcia we wrześniu nadawali Niemcy. Zgrupowanie środków
| ppanc w wydzielonych jednostkach i użycie ich tak jak postulujesz
| oznaczałoby
| koniecznosć ich _szybszego_ niż Niemcy przemieszczania - a to była właśnie
| bodaj najwazniejsza bolączka września. Poczytaj sobie o roli polskiej
| artylerii
| w kampanii wrześniowej. Trauma. Oddziały o mniejszej prędkości poruszania,
| mniejszej jednostce ognia, i do tego, goniace szybszego przeciwnika...

A w sumie to czemu gonili ? Zostac na tylach i odcinac zaopatrzenie.


Bez żartów - wiesz o czym piszesz? Jak bateria czy pluton artylerii miały to
robić? Sadzisz, że niemcy nie robili czegoś takiego jak oczyszczanie terenu?
Jak wyobrażasz sobie ukrycie działonu artylerii w terenie, tak by nie został
wykryty przez piechotę oczyszczającą teren?

RadoslawF

| w kampanii wrześniowej. Trauma. Oddziały o mniejszej prędkości poruszania,
| mniejszej jednostce ognia, i do tego, goniace szybszego przeciwnika...
| A w sumie to czemu gonili ? Zostac na tylach i odcinac zaopatrzenie.

Bez żartów - wiesz o czym piszesz? Jak bateria czy pluton artylerii miały to
robić? Sadzisz, że niemcy nie robili czegoś takiego jak oczyszczanie terenu?
Jak wyobrażasz sobie ukrycie działonu artylerii w terenie, tak by nie został
wykryty przez piechotę oczyszczającą teren?


Brak łączności i brak koncepcji jak walczyć z nową niemiecką
taktyką. Ale prawdą jest że większość z małych jednostek
zamiast maszerować czy wręcz przebijać się w kierunku
domniemanej linii frontu powinny raczej pozostać na tyłach
i polować głównie na cysterny z paliwem.
Dywizje pancerne i zmotoryzowane nie przekroczyły by linii
Wisły.

Pozdrawiam

ALAMO

Bez żartów - wiesz o czym piszesz?


Nie. Nie pierwszy i nie ostatni raz. J.F lubi tak sobie kozacko pofantazjować,
a najfajniej się fantazjuje w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości...
ALAMO

Jan Szkudliński

Brak łączności i brak koncepcji jak walczyć z nową niemiecką
taktyką. Ale prawdą jest że większość z małych jednostek
zamiast maszerować czy wręcz przebijać się w kierunku
domniemanej linii frontu powinny raczej pozostać na tyłach
i polować głównie na cysterny z paliwem.
Dywizje pancerne i zmotoryzowane nie przekroczyły by linii
Wisły.


A niemieckie dywizje piechoty podążające za jednostkami szybkimi
przyglądałyby się temu, sącząc piwo w polskich wioskach?

Bez łączności i zaopatrzenia jednostka się rozpada. Proste. Choćby
dlatego, że nie sposób jest wyżywić kilkunastu tysięcy żołnierzy i kilku
tysięcy koni bez regularnych dostaw.

Pozdrowienia

Jan Szkudliński

J. F.

| Bez żartów - wiesz o czym piszesz?

Nie. Nie pierwszy i nie ostatni raz. J.F lubi tak sobie kozacko pofantazjować,
a najfajniej się fantazjuje w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości...


Bo cos mi sie tu ogolnie nie zgadza strategicznie ..

Wojsko A atakuje B. B stawia opor, wiec A leci po skrzydle, wcina sie
i okraza kawalek B.

Mamy przekladaniec A1 B1 A2 B2 .. dlaczego to B1 sa okrazone a nie A2
? B1 powinno sie zaatakowac lekko w bok i odciac A2.
Szczegolnie ze nie mowimy tu o jakims wielkim ataku, tylko
przemieszczeniu na tyle zeby ogniem zaryglowac droge.

J.

J. F.

| manewrowosc .. PPK mozna przewiezc byle samochodem, wozkiem recznym,
| lzejsze rowerem ..

W poprzednim poscie wymienilem co jest potrzebne zeby srodki bojowe
byly mobilne w kampanii wojennej, i celowo uzylem slowa "srodki",
bo dotyczy to tak samo armatek ppanc z 39tego jak i ppk z 2007mego.
Prosze sie wrocic i przeczytac. :-)
Zabieranie ppk na motocykl lub przyprzegniecie pary koni
do armatki wystarczy zeby ja przesuwac, ale nie wystarczy zeby
sprawnie manewrowac nimi w wojnie, co przetestowalismy w 39tym.


No, jest drobna roznica w zasiegu godzinnym konia czy motocykla -
a tu jest wlasnie istotne czy mozemy srodki sciagnac z 5 czy z 30
km ..

| Za cene jednego czolgu ile mozna kupic RPG/PPK ?
WSPOLCZESNYCH WYRZUTNI ppk, z odpowiednia
iloscia amunicji?
Otoz... Bardzo malo!


No fakt, za czasow RPG lepiej to wygladalo.
Ale tez wspolczesne czolgi drogie sa :-(

Program Spike to 264 wyrzutnie, plus amunicja.
1,4 miliarda zlotych.
Przy tych liczbach wychodzi piec milionow zlotych za zestaw.
Oczywiscie rozne gazety podaja rozne dane, jak ktos chce
to udowodni za chwile ze trzy melony a nie piec melonow.
Wszystko jedno. Drogo.


Roznica o tyle istotna ze moze moznaby miec ich 2000
za 6 mld zl. Co by dawalo jedna wyrzutnie na 150km^2,
czyli tak powiedzmy co 12km jedna.
A ile koztuje 100 czolgow ?

| No i jakos musialy w koncu te czolgi po calym kraju
| sie rozjechac.
Masz na mysli etap okupacji.
Tak, wtedy to tak.
Tylko ze okupacja jest juz tym etapem po wojnie...


Raczej etap "oczyszczania"

OT fajna jest, ja tez popieram OT, JEDNAK pozostaje
przy zdaniu ze kluczowe dla obrony terytorium jest
manewrowanie po terytorium.


Z jednej strony przyznaje racje ze partyzantka dziala
jak juz kraj zajety i wojna przegrana .. ale popatrz co by bylo
w iraku jakby partyzantow bylo wiecej i atakowali
10x razy czesciej ? Zreszta co tu gdybac - wietnam i afganistan za
Rosjan.

I nawet nie trzeba do tego jakies lacznosci, bo nie chce koncentrowac,
tylko jedzie kolumna pancerna i co kawalek traci jeden pojazd.
Taka Finlandia 1940 ..

J.

RadoslawF

A niemieckie dywizje piechoty podążające za jednostkami szybkimi
przyglądałyby się temu, sącząc piwo w polskich wioskach?


A były w stanie ochraniać każdy kilometr nowo zdobytej
drogi ? Zdecydowanie nie był.

Bez łączności i zaopatrzenia jednostka się rozpada. Proste. Choćby
dlatego, że nie sposób jest wyżywić kilkunastu tysięcy żołnierzy i kilku
tysięcy koni bez regularnych dostaw.


Ja nie planowałem rozbijania dywizji pancernych czy zmotoryzowanych
więc nie interesują mnie jednostki tej wielkości.
Powinny sie rozproszyć, działać na tyłach i niszczyć za wszelką
cenę cysterny dostarczające paliwo.

A wyżywienie w tamtym czasie oddziału w sile kompani piechoty
nie powinno sprawiać problemu. To były czasy kiedy rolnik
żywność hodował czy zbierał z pola a nie kupował w sklepie.

Pozdrawiam

OGONek~

Jeszcze raz zapytam - na kogo niemcy zuzyli wiecej zapasow wojennych - na
Polske czy na kampanie zachodnia? Czy sa jakies wiarygodne zrodla?

Jan Szkudliński


| A niemieckie dywizje piechoty podążające za jednostkami szybkimi
| przyglądałyby się temu, sącząc piwo w polskich wioskach?

A były w stanie ochraniać każdy kilometr nowo zdobytej
drogi ? Zdecydowanie nie był.

| Bez łączności i zaopatrzenia jednostka się rozpada. Proste. Choćby
| dlatego, że nie sposób jest wyżywić kilkunastu tysięcy żołnierzy i
| kilku tysięcy koni bez regularnych dostaw.

Ja nie planowałem rozbijania dywizji pancernych czy zmotoryzowanych
więc nie interesują mnie jednostki tej wielkości.
Powinny sie rozproszyć, działać na tyłach i niszczyć za wszelką
cenę cysterny dostarczające paliwo.

A wyżywienie w tamtym czasie oddziału w sile kompani piechoty
nie powinno sprawiać problemu. To były czasy kiedy rolnik
żywność hodował czy zbierał z pola a nie kupował w sklepie.

Pozdrawiam


Byłoby to mniej więcej tak samo skuteczne, co radziecka partyzantka w
czasie walk na froncie wschodnim. Kłopotliwe, ale w żadnym razie nie
uniemożliwiające zaopatrywania frontu.

Pozdrowienia

Jan Szkudliński

RadoslawF

Byłoby to mniej więcej tak samo skuteczne, co radziecka partyzantka w
czasie walk na froncie wschodnim. Kłopotliwe, ale w żadnym razie nie
uniemożliwiające zaopatrywania frontu.


Zgadzam się nie uniemożliwiło by zaopatrywania frontu.
Ale zauważ jeden drobiazg, do skutecznej dystrybucji
paliwa potrzebne są cysterny, samochody ciężarowe z beczkami
czy kanistrami to tylko erzac mogący łatać dziurę zaopatrzeniową.

Dywizja pancerna lub zmotoryzowana w obliczu kończącego
się paliwa przestaje atakować (a to chcieliśmy osiągnąć)
a dalej okopuje się i przechodzi do obrony.

I teraz co zrobią napastnik po stracie połowy posiadanych
cystern ? co zrobi po stracie 3/4 posiadanych cystern ?

Pozdrawiam

rr
Nie potrzebowalibyśmy szybszego niż Niemcy przemieszczenia tych środków.
Wystarczyłby zawczasu przygotowany plan działań uwzgledniający konieczność
zabezpieczenia styków armii i ich skrzydeł. Nasze brygady kawalerii były w
stanie zmieniać pozycje wystarczająco szybko.Nie wiem co sobie wyborażali
nasi sztabowcy w 39, ale faktem jest, że zostali kompletnie zaskoczeni
taktyką przeciwnika. Zabrakło właściwej reakcji na te działania. W pewnym
stopniu tłumaczy nas podobna indolencja wojskowych z innych krajów w tym
takich jak WB czy ZSRR, które miały przecież własne koncepcje wojny
manewrowej.W '44 Niemcy utworzyli coś na kształt lotnych oddziałów
pancernych, które miały likwidować radzieckie włamania i biorąc pod uwagę
niewiarygodną wręcz dysproporcję sił udawało im się to znakomicie aż do
sierpnia. Gdybyśmy byli przygotowani podobnie to przy odrobinie szczęścia
wrzesień mógłby trwać jeszcze ze 2 miesiące.

Robert

mic...@alpha.net.pl

A ile kosztuje 100 czolgow ?


Przykladowo?
128 Leopardow 2A4 wraz z potrzebnym osprzetem i dodatkowymi pojazdami
I sprzecichem przekazane nam pare lat temu przez Niemcow....
Wartosc pakietu sprzetu szacowano na 1.5 mld zlotych.
A wiec wlasnie w okolicach kosztow calego programu Spike.
( Oczywiscie ze sa na swiecie i drozsze i tansze czolgi )

tylko jedzie kolumna pancerna i co kawalek traci jeden pojazd.
Taka Finlandia 1940 ..


Koncepcja tego typu funkcjonowala w planach obrony NATO
przed UW na terenie Niemiec. Obrona kazdego mozliwego
skrzyzowania drog przy uzyciu broni ppanc.
JEDNAK koncepcja ta zakladala szeroko zakrojone
manewrowania bronia ppanc, i rozmieszczenie jej na przewidywanych
kierunkach natarcia, natomiast koncepcje rownomiernego
rozproszenia wraz z "przypieciem do obszaru powiatu"
nikomu w glowie nie postala.

co kawalek traci jeden pojazd


Ta....

Popatrz na to tak:

W Polsce jest dziewiec obszarow wezlowych, o znaczeniu strategicznym,
ktore beda zajmowane przez przeciwnika. Bo wojna polega na tym ze sie OMIJA
miejsca malo wazne, a i tak wygrywa wojne, co widzielismy niedawno w czasie
kampanii w Iraku.
Sa to wezly: trojmiejski, bydgoski, warszawski, krakowski, GOP, lodzki,
poznanski, wroclawski, szczecinski.

W Polsce jest 314 powiatow tzw ziemskich, a wiec innych niz "miasto na prawie powiatu".
A teraz mi wytlumacz jaki wklad w wojne obronna Polski mialoby rozmieszczenie po
dwie wyrzutnie ppk w powiecie dajmy na to - kolbuszowskim i ustrzyckim.

Jak mowilem - co innego okupacja, a co innego tzw. "bitwa powietrzno-ladowa".
W wojnie obronnej typu "bitwa powietrzno-ladowa" potrzebna jest koncentracja
i manewrowosc broni typu ppk i rplot. Obrona Terytorialna to owszem,
moze byc, ale musialaby byc przystosowana do odpowiedniego wydzielenia
manewrowych oddzialow.
Przy czym chodzi o manewr w zakresie KRAJU a nie powiatu.

Michal

mic...@alpha.net.pl

Mamy przekladaniec A1 B1 A2 B2 ..
dlaczego to B1 sa okrazone a nie A2?


Okrazona jest ta strona ktora utracila mozliwosci
dostarczana zaopatrzenia do wysunietego oddzialu.

W przypadku jednostek przystosowanych do glebokiej
penetracji w glab ugrupowan przeciwnika - stosuje
sie sposob polegajacy na tym ze przydziela im sie
dodatkowe zaopatrzenie zwiekszajace autonomicznosc
juz na etapie planowania manewru owej glebokiej penetracji.

W przypadku oddzialow ktore na skutek niepowodzenia
taktycznego niespodziewanie znalazly sie w sytuacji
odciecia od zaopatrzenia mamy sytuacje okrazenia,
w przypadku oddzialow ktore planowo wykonaly
manewr glebokiej penetracji wraz z przerwa
w logistyce (w taktyce nazywa sie to "rajd")
nie wystapila sytuacja okrazenia.

Wojsko A atakuje B. B stawia opor, wiec A leci po skrzydle,
wcina sie i okraza kawalek B.
(...)
Mamy przekladaniec A1 B1 A2 B2 ..
dlaczego to B1 sa okrazone a nie A2?


Bo wojsko A wydzielilo oddzial A2 wraz z zaopatrzeniem
do rajdu ktory przebiegl zgodnie z planem wcinajac sie gleboko,
a wojsko B ma klopot z oddzialem B1 ktory niespodziewanie
utracil lacznosc z zapleczem a nie byl do tego przystosowany.
/\O/\

Michal

J. F.

| Mamy przekladaniec A1 B1 A2 B2 ..
| dlaczego to B1 sa okrazone a nie A2?

Okrazona jest ta strona ktora utracila mozliwosci
dostarczana zaopatrzenia do wysunietego oddzialu.


Aktywne dzialanie B1 i sytuacja sie odwraca :-)

W przypadku jednostek przystosowanych do glebokiej
penetracji w glab ugrupowan przeciwnika - stosuje
sie sposob polegajacy na tym ze przydziela im sie
dodatkowe zaopatrzenie zwiekszajace autonomicznosc
juz na etapie planowania manewru owej glebokiej penetracji.


Ale zasadniczo to stronie broniacej sie chyba latwiej zgromadzic
zapasy, rozlokowac je blizej jednostek, a nawet skorzystac
z zasobow ludnosci cywilnej.

w przypadku oddzialow ktore planowo wykonaly
manewr glebokiej penetracji wraz z przerwa
w logistyce (w taktyce nazywa sie to "rajd")
nie wystapila sytuacja okrazenia.


Ale albo wracaja do wlasnych wojsk, albo te wojska podcaigaja za
nimi .. a drugi rzut chyba juz slabiej uzbrojony niz pierwszy.

| dlaczego to B1 sa okrazone a nie A2?

Bo wojsko A wydzielilo oddzial A2 wraz z zaopatrzeniem
do rajdu ktory przebiegl zgodnie z planem wcinajac sie gleboko,
a wojsko B ma klopot z oddzialem B1 ktory niespodziewanie
utracil lacznosc z zapleczem a nie byl do tego przystosowany.


Innymi slowy - blad dowodzenia.

J.

J. F.

| A ile kosztuje 100 czolgow ?

Przykladowo?
128 Leopardow 2A4 wraz z potrzebnym osprzetem i dodatkowymi pojazdami
I sprzecichem przekazane nam pare lat temu przez Niemcow....
Wartosc pakietu sprzetu szacowano na 1.5 mld zlotych.


ale to staroc i prezent. Ile kosztuja nowe ?

A wiec wlasnie w okolicach kosztow calego programu Spike.
( Oczywiscie ze sa na swiecie i drozsze i tansze czolgi )


A po ile sprzedawalismy Twarde do Malezji ?

W Polsce jest 314 powiatow tzw ziemskich, a wiec innych niz "miasto na prawie powiatu".
A teraz mi wytlumacz jaki wklad w wojne obronna Polski mialoby rozmieszczenie po
dwie wyrzutnie ppk w powiecie dajmy na to - kolbuszowskim i ustrzyckim.


Ale przed kim mamy sie bronic ? :-)

J.

SJS

A tak przy okazji - kto zadal niemcom wieksze straty? Polacy 39 czy Fr/Ang
40?


 nie wiem
Znalazłem takie dane o wrześniu:
"Oficjalne dane niemieckie stwierdzały, że w czasie kampanii polskiej
poległy 16 572 osoby, 30 342 odniosły rany, a 3409 uznano za zaginione.
Ponadto Niemcy stracili 370 dział, 6000 samochodów, 1000 czołgów i
samochodów pancernych oraz 600 samolotów"
to ze strony http://www.opcja.pop.pl/numer33/33neh.html
SJS

mic...@alpha.net.pl

ale to staroc i prezent.


Staroc bo staroc, wiekszosc armii posluguje
sie starociami i nowosciami pol na pol, nie ma
armii ktore by tylko nowe czolgi uzytkowaly.
Mowimy o realnym konflikcie.

Ale przed kim mamy sie bronic ? :-)


O, tututu, wlasnie.

Poniewaz Niemcy wiedzieli przed kim sie maja bronic
i przygotowywali sie do konkretnej ofensywy UW
"Od Laby do Pirenejow", to mieli mozliwosc
zaplanowania obrony, wiedzac orientacyjnie jak
bedzie skanalizowany ruch przeciwnika.

My potrzebujemy mozliwosci manewru, poniewaz
nie mamy zdefiniowanego przeciwnika z przewidywalnym
planem natarcia. Skadkolwiek jednak zagrozenie by
przyszlo, to rozproszenie sil jest uniwersalnym
sposobem na kleske, a nie uniwersalnym sposobem obrony.

Jeszcze raz - nie dotyczy etapu okupacji.

A po ile sprzedawalismy Twarde do Malezji ?


48 czolgow z dodatkami, za 380 mln dolarow.

Liczac ze dudki sa po dwa szescdziesiat pinc,
pi razy oko stowka Twardych wychodzi po 2,1 mld zlotych.
Wobec, przypominam, stodwadziesciaosiem Leo za
okolo poltora miliarda zlotych.

Tak wiec podobne kwoty.

Michal
(Co za czasy, liczymy w zlotowkach, kto by pomyslal ze do tego dojdzie...)

Marek Aszyk
Zgadzam się nie uniemożliwiło by zaopatrywania frontu.
Ale zauważ jeden drobiazg, do skutecznej dystrybucji
paliwa potrzebne są cysterny, samochody ciężarowe z beczkami
czy kanistrami to tylko erzac mogący łatać dziurę zaopatrzeniową.

Dywizja pancerna lub zmotoryzowana w obliczu kończącego
się paliwa przestaje atakować (a to chcieliśmy osiągnąć)
a dalej okopuje się i przechodzi do obrony.

I teraz co zrobią napastnik po stracie połowy posiadanych
cystern ? co zrobi po stracie 3/4 posiadanych cystern ?


Chyba nie zdajesz sobie sprawy ze skali problemu. Poruszające się w drugim
rzucie dywizje piechoty miały m.in za zadanie oczyszczanie terenu. W
miejscowościach i miastach sprawdzano zabudowania, w terenie patrole
sprawdzały wszystkie podejrzane miejsca, w których mógłby ukryć się
przeciwnik. Proponujesz akcje typu uderz i uciekaj - nawet jeśli jakiś
pododdział przetrwał by na tyłach wystarczająco długo, by dokonać
skutecznego ataku na konwój cystern - gdzie miałby się ukryć przed
kontrakcją przeciwnika? Słyszałeś coś o pododdziałach zaporowych saperów?
Część z nich była zmotoryzowana. Ich zadaniem było wykonywanie zniszczeń na
kierunkach uderzenia dywizji pancernych. Niszczono mosty, mostki, drogi.
Czołgom takie zniszczenia często nie przeszkadzały, dla ciężarówek z kolumn
transportowych były nie do pokonania. Niemieccy saperzy oczywiście szybko
naprawiali takie zniszczenia. Wymagało to jednak czasu, objazdy,
prowizoryczne mosty to jednak nie to samo co mosty stały, najczęściej mają
mniejszą przepustowość. Niewielki pododdział saperów, za pomocą materiałów
wybuchowych był w stanie dokonać zniszczeń opóźniających ruch jednostek
zmotoryzowanych na wiele godzin. Dlatego też sformowane brygady motorowe
posiadały bataliony saperów, pododdziały tej wielkości wchodziły w skład
kilkakrotnie silniejszych dywizji. Problem w tym, że nikt z obrońców nie
widział bezpośrednio skutków działania pododdziałów zaporowych, przeciwnik w
ich wyniku ponosił minimalne straty. Rezultat jest trudny do "zmierzenia" i
mało "medialny", dlatego niewiele się o tym mówi i pisze. Obrona
przeciwpancerna WP nie była taka słaba, jak piszesz. Ile znasz przypadków
przełamania zorganizowanej obrony polskie DP przez niemiecką DPanc? 16.IX
niemiecka 1DPanc zaatakowała 14DP. Sytuacja dla niemców była idealna -
polska dywizja została zaskoczona atakiem czołgów, znajdowała się w
ugrupowaniu do ataku a nie obrony. Po początkowych sukcesach, niemcy zostali
zatrzymani. Bez posiadania odpowiedniej ilości broni i taktyki walki, było
by to niemożliwe.

Smok Eustachy

/...y Niemców byłyby olbrzymie.

Ciekawą masz koncepcję, tylko zastanawiam się, czy się nad nią, tak serio,
zastanowiłeś :-)
Po pierwsze, rozumiem że postulujesz odebranie jednostkom liniowym środków
ppanc i zgrupowanie ich w, ja wiem, pułkach zaporowych :-)?
Po części tak.
Tempo i kierunek natarcia we wrześniu nadawali Niemcy.


Wiadomo było, a przynajmniej być powinno, gdzie te wojska pancerne się
koncentrują. /Patrz elaboraty naszych o małej ilości dróg
utrudniającej/uniemożliwiającej operowanie dużych jednostek
pancerno-motorowych/. A łatwiej przerzucić pułk zaporowy po liniach
wewnętrznych niż dywizję pancerną po zewnętrznych.

Zgrupowanie środków

ppanc w wydzielonych jednostkach i użycie ich tak jak postulujesz oznaczałoby
koniecznosć ich _szybszego_ niż Niemcy przemieszczania - a to była właśnie
bodaj najwazniejsza bolączka września.


Polskie rozmieszczenia broni przeciwpancernej nadawało się do
zatrzymania ataków francuskich / a przynajmniej francuskokształtnych/
gdzie czołgi były rozproszone po dywizjach piechoty i miały je powolnie
wspierać.
Ciągła linia frontu i takie tam. Ogólnie nasi przygotowali sie do
odparcia wojsk uszykowanych na modłę francuska.

Poczytaj sobie o roli polskiej artylerii

w kampanii wrześniowej. Trauma. Oddziały o mniejszej prędkości poruszania,
mniejszej jednostce ognia, i do tego, goniace szybszego przeciwnika...


A po co miały gonić? Nie mogły rozstrzeliwać z zasadzki?

ALAMO


--
Smok Eustachy: GG 3736361
http://katolik.protestanci.org
http://soplandia.prv.pl

Smok Eustachy

/..../

Zachodzi jednak pytanie dlaczego te jednostki liniowe nie zostaly
skoncentrowane na kluczowych odcinkach.


Chora idea obrony kordonowej.
Chora mania cofania się Rydza + obawa okrążenia +patrz sąsiedni mój post.
/.../
A w sumie to czemu gonili ? Zostac na tylach i odcinac zaopatrzenie.


Ba!
Dodaj do tego brak dróg. Uniemożliwić miał on operowanie dywizji
pancernych przeciw Polsce.

J.


--
Smok Eustachy: GG 3736361
http://katolik.protestanci.org
http://soplandia.prv.pl

Smok Eustachy

/....

Ale zasadniczo to stronie broniacej sie chyba latwiej zgromadzic
zapasy, rozlokowac je blizej jednostek, a nawet skorzystac
z zasobow ludnosci cywilnej.


Ale nie w wypadku Rydza.

Popatrz na te składy koło Radomia. Ile w nich było różności [1], przy
czym było oczywiste, że wpadną one w ręce Niemców, w najlepszym
przypadku mogą zostac zniszczone ergo bezpowrotnie utracone.

Ale albo wracaja do wlasnych wojsk, albo te wojska podcaigaja za
nimi .. a drugi rzut chyba juz slabiej uzbrojony niz pierwszy.


Bzura. Już wtedy utraciliśmy atut własnego terytorium, które było
niemieckie.

II rzut odpowiednio wyposażony.



/.../
Przypisy:
1: poważnie się pytam

RadoslawF

| I teraz co zrobią napastnik po stracie połowy posiadanych
| cystern ? co zrobi po stracie 3/4 posiadanych cystern ?
Chyba nie zdajesz sobie sprawy ze skali problemu. Poruszające się w drugim
rzucie dywizje piechoty miały m.in za zadanie oczyszczanie terenu. W
miejscowościach i miastach sprawdzano zabudowania, w terenie patrole
sprawdzały wszystkie podejrzane miejsca, w których mógłby ukryć się
przeciwnik. Proponujesz akcje typu uderz i uciekaj - nawet jeśli jakiś
pododdział przetrwał by na tyłach wystarczająco długo, by dokonać
skutecznego ataku na konwój cystern - gdzie miałby się ukryć przed
kontrakcją przeciwnika? Słyszałeś coś o pododdziałach zaporowych saperów?


Po ataku na kolumnę transportową zakładał bym odskok
i ponowny atak na tej samej drodze za mniej więcej 24 godziny.

przeciwpancerna WP nie była taka słaba, jak piszesz. Ile znasz przypadków
przełamania zorganizowanej obrony polskie DP przez niemiecką DPanc? 16.IX
niemiecka 1DPanc zaatakowała 14DP. Sytuacja dla niemców była idealna -
polska dywizja została zaskoczona atakiem czołgów, znajdowała się w
ugrupowaniu do ataku a nie obrony. Po początkowych sukcesach, niemcy zostali
zatrzymani. Bez posiadania odpowiedniej ilości broni i taktyki walki, było
by to niemożliwe.


Problemem było że Niemcy złośliwie nie bardzo chcieli atakować
dywizjami pancernymi od frontu, woleli nimi oskrzydlać nasze
jednostki. Skoro nie byliśmy w stanie skutecznie zastopować
szybkich ugrupowań od frontu należało robić to sposobem.
A tego nie robiliśmy tylko cofaliśmy sie na nowe linie obrony.

Pozdrawiam

Jan Szkudliński

Po ataku na kolumnę transportową zakładał bym odskok
i ponowny atak na tej samej drodze za mniej więcej 24 godziny.


Jesteś pewien, że atak zakończyłby się powodzeniem? I że odskok
zakończyłby się oderwaniem od nieprzyjaciela? Że Twój oddziałek
zachowałby zdolność bojową? Rannych porzucić? A może targać ze sobą do
lasu? Jak uniknąć pościgu? Gdzie uzupełnić amunicję? Gdzie odpocząć? A
co jeśli część oddziału oddaliła się w inną stronę?

Problemem było że Niemcy złośliwie nie bardzo chcieli atakować
dywizjami pancernymi od frontu, woleli nimi oskrzydlać nasze
jednostki. Skoro nie byliśmy w stanie skutecznie zastopować
szybkich ugrupowań od frontu należało robić to sposobem.
A tego nie robiliśmy tylko cofaliśmy sie na nowe linie obrony.


Podaj przykład, kiedy Twoim "sposobem" udało się zatrzymać uderzenie
wojsk pancernych.

Pozdrowienia

Jan Szkudliński

ALAMO

A po co miały gonić? Nie mogły rozstrzeliwać z zasadzki?


Chyba nie zrozumiałeś.
Polska artyleria była jeszcze mniej mobilna, niż pozostałe siły. W efekcie,
była tym co najczęsciej odpadało w odwrocie.
ALAMO

RadoslawF

| Po ataku na kolumnę transportową zakładał bym odskok
| i ponowny atak na tej samej drodze za mniej więcej 24 godziny.

Jesteś pewien, że atak zakończyłby się powodzeniem? I że odskok
zakończyłby się oderwaniem od nieprzyjaciela? Że Twój oddziałek
zachowałby zdolność bojową? Rannych porzucić? A może targać ze sobą do
lasu? Jak uniknąć pościgu? Gdzie uzupełnić amunicję? Gdzie odpocząć? A
co jeśli część oddziału oddaliła się w inną stronę?


Za powodzeniu uznaje zniszczenie lub uszkodzenie cystern w kolumnie.
Odskok skończy się powodzeniem w większości przypadków, w
czasie trwania walk napastnik nie będzie wstanie przeznaczyć
do ochrony zaplecza znacznych sił. A nawet postrzępiona
kompania przed patrolem zawsze się obroni.
Z uwagi że walczymy na swoim terenie rannych zabieramy
z miejsca ataku i możemy ich zostawić w pierwszym dogodnym
miejscu (np. wsi). Amunicje jeśli już brakuje uzupełniamy
u przeciwnika. Odpoczywamy po lasach oraz ewentualnie
po wioskach.
A jeśli dobrze zaplanujemy atak to cały oddział wycofuje
się w jednym kierunku a nie w wielu.

Ja rozumiem że atakujący może mieć pecha i trafi na
batalion przeciwnika transportowany za kolumną zaopatrzenia.
Ale jest wojna i słusznym wydaje się próbować walczyć
niż chować się po lasach i wycofywać na kolejne nie
istniejące linie obrony. W końcu zakładamy że nie tylko
ta jedna kompania atakuje linie zaopatrzenia.

| Problemem było że Niemcy złośliwie nie bardzo chcieli atakować
| dywizjami pancernymi od frontu, woleli nimi oskrzydlać nasze
| jednostki. Skoro nie byliśmy w stanie skutecznie zastopować
| szybkich ugrupowań od frontu należało robić to sposobem.
| A tego nie robiliśmy tylko cofaliśmy sie na nowe linie obrony.

Podaj przykład, kiedy Twoim "sposobem" udało się zatrzymać uderzenie
wojsk pancernych.


Bez żartów, w tamtych czasach nikt nie wpadł na taką koncepcję.
A jeśli już to szanse na to mieli tylko Niemcy, oni po bezkrwawym
zajęciu Czech i Austrii mieli jako jedyni doświadczenie w temacie
zaopatrywania jednostek zmotoryzowanych. Z aliantów zachodnich
pierwsi to chyba Anglicy w Afryce przekonali się że brak paliwa
może zatrzymać atak przeciwnika.

Pozdrawiam

Jan Szkudliński

Za powodzeniu uznaje zniszczenie lub uszkodzenie cystern w kolumnie.
Odskok skończy się powodzeniem w większości przypadków, w
czasie trwania walk napastnik nie będzie wstanie przeznaczyć
do ochrony zaplecza znacznych sił. A nawet postrzępiona
kompania przed patrolem zawsze się obroni.
Z uwagi że walczymy na swoim terenie rannych zabieramy
z miejsca ataku i możemy ich zostawić w pierwszym dogodnym
miejscu (np. wsi). Amunicje jeśli już brakuje uzupełniamy
u przeciwnika. Odpoczywamy po lasach oraz ewentualnie
po wioskach.
A jeśli dobrze zaplanujemy atak to cały oddział wycofuje
się w jednym kierunku a nie w wielu.

Ja rozumiem że atakujący może mieć pecha i trafi na
batalion przeciwnika transportowany za kolumną zaopatrzenia.
Ale jest wojna i słusznym wydaje się próbować walczyć
niż chować się po lasach i wycofywać na kolejne nie
istniejące linie obrony. W końcu zakładamy że nie tylko
ta jedna kompania atakuje linie zaopatrzenia.


Czyste chciejstwo, w dodatku z założeniem, że przeciwnik w ogóle nie
reaguje na tę formę działań, a teren zawsze im sprzyja. Tego typu ataki
w żadnym wypadku nie mogły znacząco zahamować postępów wojsk niemieckich.

| Podaj przykład, kiedy Twoim "sposobem" udało się zatrzymać uderzenie
| wojsk pancernych.

Bez żartów, w tamtych czasach nikt nie wpadł na taką koncepcję.


I dobrze. Szkoda ludzi.

A jeśli już to szanse na to mieli tylko Niemcy, oni po bezkrwawym
zajęciu Czech i Austrii mieli jako jedyni doświadczenie w temacie
zaopatrywania jednostek zmotoryzowanych. Z aliantów zachodnich
pierwsi to chyba Anglicy w Afryce przekonali się że brak paliwa
może zatrzymać atak przeciwnika.


Linie zaopatrzeniowe były bardzo skutecznie atakowane w czasie II wojny.
Tyle że z powietrza. Małe oddziałki lądowe są zbyt mało mobilne i zbyt
narażone na zniszczenie, by skutecznie odciąć zaopatrzenie działając za
liniami wroga. Nie mam pojęcia dlaczego uważasz, że jest inaczej.

Pozdrowienia

Jan Szkudliński

RadoslawF

Linie zaopatrzeniowe były bardzo skutecznie atakowane w czasie II wojny.
Tyle że z powietrza. Małe oddziałki lądowe są zbyt mało mobilne i zbyt
narażone na zniszczenie, by skutecznie odciąć zaopatrzenie działając za
liniami wroga. Nie mam pojęcia dlaczego uważasz, że jest inaczej.


Czy ja niewyraźnie piszę ?
Atakując linie zaopatrzenia celem miały być cysterny.
Zniszczoną ciężarówkę można zastąpić inną a w krytycznej
sytuacji kolumną furmanek. Cysterny na paliwo nie da się
zastąpić zwykłą ciężarówką o furmance nie wspomnę.
Dzisiaj jadąc dowolna trasą co ileś kilometrów widzisz
stację paliw potrafiącą jednorazowo zaspokoic potrzeby
pułku a może nawet i dywizji zmotoryzowanej.
A 1939 roku takich stacji w naszym kraju nie było.
Niemcy albo paliwo dowieźli albo stali i czekali
na dowiezienie. A my nie zrobiliśmy nic żeby dowiezienie
tego paliwa utrudnić.

Pozdrawiam

Jan Szkudliński


| Linie zaopatrzeniowe były bardzo skutecznie atakowane w czasie II
| wojny. Tyle że z powietrza. Małe oddziałki lądowe są zbyt mało mobilne
| i zbyt narażone na zniszczenie, by skutecznie odciąć zaopatrzenie
| działając za liniami wroga. Nie mam pojęcia dlaczego uważasz, że jest
| inaczej.

Czy ja niewyraźnie piszę ?
Atakując linie zaopatrzenia celem miały być cysterny.
Zniszczoną ciężarówkę można zastąpić inną a w krytycznej
sytuacji kolumną furmanek. Cysterny na paliwo nie da się
zastąpić zwykłą ciężarówką o furmance nie wspomnę.
Dzisiaj jadąc dowolna trasą co ileś kilometrów widzisz
stację paliw potrafiącą jednorazowo zaspokoic potrzeby
pułku a może nawet i dywizji zmotoryzowanej.
A 1939 roku takich stacji w naszym kraju nie było.
Niemcy albo paliwo dowieźli albo stali i czekali
na dowiezienie. A my nie zrobiliśmy nic żeby dowiezienie
tego paliwa utrudnić.


Skuteczność zaproponowanej przez Ciebie metody byłaby bliska zeru.
Powody podałem.

Pozdrowienia

Jan Szkudliński

RadoslawF

Skuteczność zaproponowanej przez Ciebie metody byłaby bliska zeru.
Powody podałem.


Obawiam się że podałeś powody dla których niska skuteczność
dotyczyła by odcinania całego zaopatrzenia.
Jeszcze raz napiszę można zastąpić każdy pojazd z rozbitej
kolumny zaopatrzeniowej ale zapasy rezerwowych cystern
skończą się pierwsze i doprowadzi to najpierw do zwolnienia
ataku a potem do jego zatrzymania.

Pozdrawiam

Jan Szkudliński


| Skuteczność zaproponowanej przez Ciebie metody byłaby bliska zeru.
| Powody podałem.

Obawiam się że podałeś powody dla których niska skuteczność
dotyczyła by odcinania całego zaopatrzenia.
Jeszcze raz napiszę można zastąpić każdy pojazd z rozbitej
kolumny zaopatrzeniowej ale zapasy rezerwowych cystern
skończą się pierwsze i doprowadzi to najpierw do zwolnienia
ataku a potem do jego zatrzymania.



czegokolwiek, także kolumn z paliwem, byłaby niemal zerowa w skali frontu.

Twój scenariusz nie tylko zakłada, że oddziałek znałby dokładnie
harmonogram przejazdu niemieckich kolumn paliwowych, a Niemcy nie
przedsięwzieliby żadnych środków zabezpieczenia tych kolumn, ale także i
to, że jedynym sposobem na dostarczenie paliwa do jednostek bojowych
były wyspecjalizowane cysterny, a nie beczki czy kanistry ładowane na
zwykłe ciężarówki.

Pozdrowienia

JSz

J. F.

Twój scenariusz nie tylko zakłada, że oddziałek znałby dokładnie
harmonogram przejazdu niemieckich kolumn paliwowych,


A po co im harmonogram ? Poczeka sie w zasadzce dluzej.

a Niemcy nie przedsięwzieliby żadnych środków zabezpieczenia tych kolumn,


Nie wiem czy by dali rade.

Przeciez tu mowimy w zasadzie o regularnej armii.
Polska armia byla slaba, bo niemcy mieli czolgi a my nic,
ale czolgi przepuscic i zostaje niemiecka oslabiona armia porownywalna
z nasza.

ale także i
to, że jedynym sposobem na dostarczenie paliwa do jednostek bojowych
były wyspecjalizowane cysterny, a nie beczki czy kanistry ładowane na
zwykłe ciężarówki.


No owszem, przesadzil.
Ale ciezarowki z beczkami podpala sie rownie dobrze jak cysterny.

J.

J. F.

Linie zaopatrzeniowe były bardzo skutecznie atakowane w czasie II wojny.
Tyle że z powietrza. Małe oddziałki lądowe są zbyt mało mobilne i zbyt
narażone na zniszczenie, by skutecznie odciąć zaopatrzenie działając za
liniami wroga. Nie mam pojęcia dlaczego uważasz, że jest inaczej.


Tylko zauwaz ze we wrzesniu to nie byli nieliczni partyzanci
ale kawal polskiej armii, ktory "gonil front od tylu".

J.

Smok Eustachy

| A po co miały gonić? Nie mogły rozstrzeliwać z zasadzki?

Chyba nie zrozumiałeś.
Polska artyleria była jeszcze mniej mobilna, niż pozostałe siły. W efekcie,
była tym co najczęsciej odpadało w odwrocie.


Czyli nie goniły, tylko uciekały. Powinny wycofywać sie na wcześniej
upatrzone pozycje, czyli za przygotowane drugie linie oporu.

ALAMO


--
Smok Eustachy: GG 3736361
http://katolik.protestanci.org
http://soplandia.prv.pl

Jan Szkudliński


| Twój scenariusz nie tylko zakłada, że oddziałek znałby dokładnie
| harmonogram przejazdu niemieckich kolumn paliwowych,

A po co im harmonogram ? Poczeka sie w zasadzce dluzej.


Jeśli oczywiście jest się w stanie na podstawie obserwacji wzrokowej,
często w nocy, stwierdzić niezbicie, że akurat jedzie kolumna z paliwem,
a nie co innego. Każdy atak powoduje utratę czynnika zaskoczenia i
konieczność uniknięcia kontrakcji przeciwnika.

| a Niemcy nie przedsięwzieliby żadnych środków zabezpieczenia tych kolumn,

Nie wiem czy by dali rade.

Przeciez tu mowimy w zasadzie o regularnej armii.
Polska armia byla slaba, bo niemcy mieli czolgi a my nic,
ale czolgi przepuscic i zostaje niemiecka oslabiona armia porownywalna
z nasza.


Dlaczego niemiecka armia miałaby być osłabiona? Poza tym wojska pancerne
to nie tylko czołgi, ale także zmotoryzowana piechota i artyleria,
zdolne do szybkiego przemieszczania się, także i na tyły celem
poradzenia sobie z niebezpieczną sytuacją - vide bitwa nad Bzurą.

Do tego dochodzi jeszcze panowanie w powietrzu, praktycznie
uniemożliwiające działanie większych polskich jednostek za dnia, i
dające wsparcie oddziałom likwidującym pozostawione na tyłach jednostki
polskie. Nie mówiąc już o prostym fakcie, że także i w piechocie Niemcy
mieli przewagę liczebną.

| ale także i
| to, że jedynym sposobem na dostarczenie paliwa do jednostek bojowych
| były wyspecjalizowane cysterny, a nie beczki czy kanistry ładowane na
| zwykłe ciężarówki.

No owszem, przesadzil.
Ale ciezarowki z beczkami podpala sie rownie dobrze jak cysterny.


W założeniu celem ma być wyłącznie paliwo. Ciężarówka z plandeką na
naczepie może przewozić zarówno ładunek prezerwatyw, jak i benzynę.
Każdy atak zdradza miejsce zasadzki i praktycznie uniemożliwia
oddziałkowi jej powtórzenie w najbliższym czasie. Po prostu okolice
zostaną przeczesane przez wysłane jednostki zabezpieczenia tyłów, a
kolejna kolumna otrzyma silniejszą ochronę. I tyle ze wspaniałego planu.

Przypomnę jeszcze raz - nikt nie spowodował zatrzymania ofensywy
pancernej poprzez działania jednostek piechoty na tyłach. Mógł jej co
najwyżej poprzeszkadzać, ale i tak zawsze kluczowe było oddalenie się
czołowych jednostek od zorganizowanych składów zaopatrzenia/linii
kolejowych/portów.

Pozdrowienia

Jan Szkudliński

J. F.


| Twój scenariusz nie tylko zakłada, że oddziałek znałby dokładnie
| harmonogram przejazdu niemieckich kolumn paliwowych,
| A po co im harmonogram ? Poczeka sie w zasadzce dluzej.

Jeśli oczywiście jest się w stanie na podstawie obserwacji wzrokowej,
często w nocy, stwierdzić niezbicie, że akurat jedzie kolumna z paliwem,
a nie co innego. Każdy atak powoduje utratę czynnika zaskoczenia i
konieczność uniknięcia kontrakcji przeciwnika.


Ale atak na co innego tez bedzie cenny.
A po nocy .. przeciwnik ma utrudniona kontrakcje :-)

| Przeciez tu mowimy w zasadzie o regularnej armii.
| Polska armia byla slaba, bo niemcy mieli czolgi a my nic,
| ale czolgi przepuscic i zostaje niemiecka oslabiona armia porownywalna
| z nasza.

Dlaczego niemiecka armia miałaby być osłabiona? Poza tym wojska pancerne
to nie tylko czołgi, ale także zmotoryzowana piechota i artyleria,


No i jak to wszystko pojdzie w pierwszym rzucie, to drugi rzut jest
slabszy ..

zdolne do szybkiego przemieszczania się, także i na tyły celem
poradzenia sobie z niebezpieczną sytuacją - vide bitwa nad Bzurą.


A jak wracaja, to z kolei nie atakuja z przodu - i tu tez jest zysk.
Poza tym mozemy wtedy wykorzystac te dzialka, ktore rzekomo nie mogly
nadazyc za przeciwnikiem...

| Ale ciezarowki z beczkami podpala sie rownie dobrze jak cysterny.

W założeniu celem ma być wyłącznie paliwo. Ciężarówka z plandeką na
naczepie może przewozić zarówno ładunek prezerwatyw, jak i benzynę.


No coz, nie bylo to moje zalozenie, ale nacierajacej armii trzeba
dowiezc glownie paliwo, amunicje i zywnosc.
Atakujac w ciemno mamy spore szanse zrobic ladne fajerwerki, a i bez
zarcia kiepsko sie walczy.

Każdy atak zdradza miejsce zasadzki i praktycznie uniemożliwia
oddziałkowi jej powtórzenie w najbliższym czasie. Po prostu okolice
zostaną przeczesane przez wysłane jednostki zabezpieczenia tyłów, a
kolejna kolumna otrzyma silniejszą ochronę. I tyle ze wspaniałego planu.


Przeczesanie wymaga czasu, ludzi do zabezpieczenia przeczesanych
obszarow, bo przeciez mozna wrocic, a i silniejszej ochronie mozna
z zaskoczenia pare pojazdow uszkodzic.

Przypomnę jeszcze raz - nikt nie spowodował zatrzymania ofensywy
pancernej poprzez działania jednostek piechoty na tyłach. Mógł jej co
najwyżej poprzeszkadzać, ale i tak zawsze kluczowe było oddalenie się
czołowych jednostek od zorganizowanych składów zaopatrzenia/linii
kolejowych/portów.


Hm, czy sam sobie nie zaprzeczasz ? oddalenie .. tylko ilosc km sie
liczyla, czy stopien przeszkadzania tez ?

J.

Jan Szkudliński

Ale atak na co innego tez bedzie cenny.
A po nocy .. przeciwnik ma utrudniona kontrakcje :-)
No i jak to wszystko pojdzie w pierwszym rzucie, to drugi rzut jest
slabszy ..
A jak wracaja, to z kolei nie atakuja z przodu - i tu tez jest zysk.
Poza tym mozemy wtedy wykorzystac te dzialka, ktore rzekomo nie mogly
nadazyc za przeciwnikiem...
No coz, nie bylo to moje zalozenie, ale nacierajacej armii trzeba
dowiezc glownie paliwo, amunicje i zywnosc.
Atakujac w ciemno mamy spore szanse zrobic ladne fajerwerki, a i bez
zarcia kiepsko sie walczy.
Przeczesanie wymaga czasu, ludzi do zabezpieczenia przeczesanych
obszarow, bo przeciez mozna wrocic, a i silniejszej ochronie mozna
z zaskoczenia pare pojazdow uszkodzic.


O sugerowanej tu "decydującej skuteczności" małych oddziałów atakujących
linie zaopatrzeniowe dyskutować więcej nie zamierzam. Powtórzę jedynie -
choć ataki takie mogły w warunkach II wojny stanowić problem, to w
żadnym wypadku nie były w stanie w decydujący sposób wpłynąć na przebieg
danej operacji.

| Przypomnę jeszcze raz - nikt nie spowodował zatrzymania ofensywy
| pancernej poprzez działania jednostek piechoty na tyłach. Mógł jej co
| najwyżej poprzeszkadzać, ale i tak zawsze kluczowe było oddalenie się
| czołowych jednostek od zorganizowanych składów zaopatrzenia/linii
| kolejowych/portów.

Hm, czy sam sobie nie zaprzeczasz ? oddalenie .. tylko ilosc km sie
liczyla, czy stopien przeszkadzania tez ?


Odpowiem przykładem. W 1944 r. stopień przeszkadzania alianckim liniom
zaopatrzeniowym był zerowy, a mimo to ofensywa na froncie zachodnim
niemalże ustała z powodu wydłużenia się tychże linii. I niekoniecznie
musi chodzić o odległość. Problemem może być także teren, utrudniający
dostawy zaopatrzenia, albo pogoda - np. deszcze zmieniające grunt w
błoto, w którym dostawy grzęzną.

Jeśli znasz przykład operacji, w której działania w formie sugerowanej w
tej dyskusji przez Ciebie i RadosławaF doprowadziły do wyhamowania
ofensywy - podaj go.

Pozdrowienia

Jan Szkudliński

J. F.

O sugerowanej tu "decydującej skuteczności" małych oddziałów atakujących
linie zaopatrzeniowe dyskutować więcej nie zamierzam. Powtórzę jedynie -
choć ataki takie mogły w warunkach II wojny stanowić problem, to w
żadnym wypadku nie były w stanie w decydujący sposób wpłynąć na przebieg
danej operacji.


Ale we wrzesniu to wcale nie byly takie "male oddzialy" .
Zobacz np Hubala - mial 180 ludzi, a do dyspozycji byl wrecz caly
pulk.

Odpowiem przykładem. W 1944 r. stopień przeszkadzania alianckim liniom
zaopatrzeniowym był zerowy, a mimo to ofensywa na froncie zachodnim
niemalże ustała z powodu wydłużenia się tychże linii. I niekoniecznie
musi chodzić o odległość. Problemem może być także teren, utrudniający
dostawy zaopatrzenia, albo pogoda - np. deszcze zmieniające grunt w
błoto, w którym dostawy grzęzną.


Tylko ze dyskusja zmierza w kierunku ze np 300km bez przeszkod hamuje
ofensywe .. to moze z partyzantami wystarczy 100km ?

Jeśli znasz przykład operacji, w której działania w formie sugerowanej w
tej dyskusji przez Ciebie i RadosławaF doprowadziły do wyhamowania
ofensywy - podaj go.


Nie bylo prob, to nie bedzie przykladow. No chyba ze bitwa nad Bzura.

Ale pozostaje pytanie czemu nasze wojska "gonily przeciwnika",
zamiast odcinac ..

J.

Smok Eustachy

/..../

O sugerowanej tu "decydującej skuteczności" małych oddziałów atakujących
linie zaopatrzeniowe dyskutować więcej nie zamierzam. Powtórzę jedynie -
choć ataki takie mogły w warunkach II wojny stanowić problem, to w
żadnym wypadku nie były w stanie w decydujący sposób wpłynąć na przebieg
danej operacji.


Są skuteczne, ale nie w strefie przyfrontowej nasyconej wojskiem. Co
innego pewne nasze oddolne inicjatywy ataku w nocy niemieckich oddziałów.

Smok Eustachy

/..../
Ale pozostaje pytanie czemu nasze wojska "gonily przeciwnika",
zamiast odcinac ..


Nieudolnosc dowództwa /Rydza/ zakładajacego że Niemcy to Francja.

J.


--
Smok Eustachy: GG 3736361
http://katolik.protestanci.org
http://soplandia.prv.pl

amstaff...@poczta.onet.pl

| A tak przy okazji - kto zadal niemcom wieksze straty? Polacy 39 czy Fr/Ang
| 40?
 nie wiem
Znalazłem takie dane o wrześniu:
"Oficjalne dane niemieckie stwierdzały, że w czasie kampanii polskiej
poległy 16 572 osoby, 30 342 odniosły rany, a 3409 uznano za zaginione.
Ponadto Niemcy stracili 370 dział, 6000 samochodów, 1000 czołgów i
samochodów pancernych oraz 600 samolotów"
to ze strony http://www.opcja.pop.pl/numer33/33neh.html
SJS


Niestety nie pamietam źródła (na 100% dosyc gruba książka o kampanii
wrzesniowej wydana jeszcze za czasów PRL z lat 80-tych, czerwona okładka z

udział w walkach, niestety kompletnie nie pamietam autora) w której podano
info, że Niemcy w kampanii wrześniowej wystrzelali niemal całe zapasy amunicji
artyleryjskiej przeznaczonej na ta kampanię w związku z czym opóźniło to atak
na Zachodzie w 1940 roku. Nie potrafię zweryfikowac czy to prawda czy nie.

Jan Szkudliński

Tylko ze dyskusja zmierza w kierunku ze np 300km bez przeszkod hamuje
ofensywe .. to moze z partyzantami wystarczy 100km ?


To nie matematyka, żeby można było wyprowadzić wzór.

| Jeśli znasz przykład operacji, w której działania w formie sugerowanej w
| tej dyskusji przez Ciebie i RadosławaF doprowadziły do wyhamowania
| ofensywy - podaj go.

Nie bylo prob, to nie bedzie przykladow. No chyba ze bitwa nad Bzura.


Armia "Poznań" i "Pomorze" to nie mały oddziałek, czatujący w zasadzce
na cysterny. Czy na pewno wiesz o czym piszesz?

Ale pozostaje pytanie czemu nasze wojska "gonily przeciwnika",
zamiast odcinac ..


Nad Bzurą próbowali przecież. Efekty znane.

Pozdrowienia

Jan Szkudliński

Marek Aszyk

| Linie zaopatrzeniowe były bardzo skutecznie atakowane w czasie II wojny.
| Tyle że z powietrza. Małe oddziałki lądowe są zbyt mało mobilne i zbyt
| narażone na zniszczenie, by skutecznie odciąć zaopatrzenie działając za
| liniami wroga. Nie mam pojęcia dlaczego uważasz, że jest inaczej.

Tylko zauwaz ze we wrzesniu to nie byli nieliczni partyzanci
ale kawal polskiej armii, ktory "gonil front od tylu".


Ale dopiero w drugim tygodniu wojny. Powodem była skokowa różnica w
mobilności polskich i niemieckich wojsk. Nie chodzi tylko o jednostki
pancerne, zwykła dywizja piechoty była w stanie sformować doraźnie
zmotoryzowany oddział pościgowy o dużej sile. Przykładem może być atak na
Lwów 1DG. Nawet gdyby niemcy swoje czołgi rozproszyli batalionami po
poszczególnych dywizjach piechoty, nie sadzę by tempo działań było
drastycznie mniejsze. Niemiecka DPanc posiadała dużą rezerwę sprzętową.
Każda kompania, batalion i pułk posiadał pluton czołgów zapasowych. W sumie
rezerwa to 1/3 wszystkich czołgów dywizji. W razie potrzeby można było użyć
ich do osłony kolumn transportowych (co też robiono) bez zmniejszania
wartości bojowej pododdziałów liniowych.

Marek Aszyk
| A po co miały gonić? Nie mogły rozstrzeliwać z zasadzki?

Chyba nie zrozumiałeś.
Polska artyleria była jeszcze mniej mobilna, niż pozostałe siły. W
efekcie,
była tym co najczęsciej odpadało w odwrocie.
ALAMO


Nie tylko w odwrocie ale także w przypadku podjęcia decyzji o kontrataku.
Polska DP była wolniejsza od niemieckiej DP, czas rozwinięcie do walki był
dłuższy. Często, pomimo gotowości piechoty, zmieniano czas rozpoczęcia ataku
właśnie dlatego, że artyleria nie była jeszcze gotowa. Nie chodzi tylko o
to, że działa nie zdążyły zająć stanowisk. Dużo czasu zajmowało rozpoznanie
i wybranie odpowiednich stanowisk obserwacyjnych oraz zorganizowanie
łączności. Gdyby pododdziały rozpoznawcze i łączności artylerii były
zmotoryzowane, czas na wybranie i dotarcie na punkty obserwacyjne jaki i
położenie linii telefonicznych byłby dużo krótszy. Pomijam kolumny
amunicyjne, gdzie niekiedy na jednej chłopskiej furmance wieziono cztery
naboje do haubicy 155mm. W rezultacie, nawet gdy decyzję o kontrataku
podjęto we właściwym czasie, to w chwili gdy jednostka była do niego gotowa,
atak nie miał już sensu.

Marek Aszyk
Niestety nie pamietam źródła (na 100% dosyc gruba książka o kampanii
wrzesniowej wydana jeszcze za czasów PRL z lat 80-tych, czerwona okładka z

biorących
udział w walkach, niestety kompletnie nie pamietam autora) w której podano
info, że Niemcy w kampanii wrześniowej wystrzelali niemal całe zapasy
amunicji
artyleryjskiej przeznaczonej na ta kampanię w związku z czym opóźniło to
atak
na Zachodzie w 1940 roku. Nie potrafię zweryfikowac czy to prawda czy nie.


Przesada. Jedynie zapas bomb lotniczych zmniejszył się o ok 1/3. Zużyto ok
20tys z ok 66 tys ton. Jeśli chodzi o amunicję artyleryjską i do broni
strzeleckiej to zużycie było (w zależności od kalibru) do 10%. Mówimy tylko
o niemieckich zapasach amunicji. Mieli oni do dyspozycji także zapasy
amunicji byłej armii Czechosłowackiej. W przypadku amunicji artyleryjskiej,
zapasy te były porównywalne z niemieckimi.

Porównanie zapasów amunicji Polski i Niemiec:

http://www.wojsko18-39.internetdsl.pl/wrzesien/porownanie.html

USASOC wybiera niemiecki 30-nabojowy magazynek
Korea Południowa ucieka ze stolicą ? - odprężenie, czy przygotowanie do 'operation unthinkable'
Znow problem z krakowskim IS-2
Walther P99 - dlaczego
Przeprosiny dla Michala Buslika
Nowe smiglowce dla WP?
PKW - A - jeden Rosomak uszkodzony
Chiny - skokowy wzrost wydatkow na zbrojenia ( oficjalnych )
Afganistan - MRAP-y i slepa uliczka
Rocznica zwycięstwa
raport 12/99-czolg przyszlosci
23 dni przed Powstaniem
O Jubie na onecie
Interpelacje i zapytania poselskie do szefa MON.
Strzelanina w Spale
Zestawienie tematów z for internetowych @@ Start
Linki,